niedziela, 3 maja 2020

Fantastyczne rumaki cz. I



Witajcie fantastyczni,
dzisiaj na blogu zestawienie pt. FANTASTYCZNE RUMAKI cz. I. Przedstawię wam, te które ja poznałam podróżując po fantastycznych światach.

*BRI - mówiący koń z Narnii, uciekający razem z Szastą przed niewolą. - "Koń i jego chłopiec" C. S. Lewis
*SEREBRZYSTOGRZYWY - przyjaciel i rumak Gandalfa
*JEDNOROGINI - ostatni jednorożec - "Ostatni jednorożec" Peter S. Beagle
*PŁOTKA - konie noszące na grzbiecie wiedźmina Geralta, wszystkim nadawał to samo imię - "Ostatnie życzenie" Andrzej Sapkowski
*PIOŁUN - boska bestia, wierzchowiec Daimona Freya - "Siewca wiatru" M. L. Kossakowska
*AGRESJA - kapryśny demon w ciele konia, sama wybiera sobie jeźdźca, żywi się ludźmi - "Rhezus ucieczka śladami konania" Róża Jakobsze
*STOKROTKA - zwana kobyłą, pierwsza wierna towarzyszka przygód Wolhy Rednej
*SMOŁKA - demoniczna córka STOKROTKI, druga towarzyszka przygód wiedźmy - "Zawód wiedźma" Olga Gromyko
*BARRY - wierzchowiec bez jeźdźca, bezpańska bestia w krainie wróżek, sam wybiera właściciela przybierając kształty różnych pojazdów w zależności od potrzeb, należy do wróżki Ani, która nadała mu imię - "Świetliste cienie" Melissa Marr
*IRED - agresywny rumak ashentai, na którym jeździł Mordan
*MORDERCZY KELPIE - koń wodny, który w zamian za przysługę udzieli Ci pomocy lub zabije - "Danina" Holly Black
*TANCERZ zwany przez większość DEMONEM - koń będący pół krwawym, wyższa istota ograniczona przez swoje ciało - "Córka krwawych" Anne Bishop
*KSIĘŻNICZKA JEDNOROŻCÓW - mięsożerny jednorożec, żywiący się rożnymi stworzeniami - "Zły jednorożec" Platte F. Clark
*JEDNOROŻEC - mówiący wierzchowiec księcia Ruperta - "Błękitny księżyc" Simon R. Green

Mam nadzieję, że wam się podoba. :)
**Art w tle jest autorstwa Sandara na Deviantartcie

piątek, 1 maja 2020

Porządki na blogu


Dawno mnie tu nie było, ponieważ najczęściej publikuję na moim instagramie i na grupie Fantastyka na luzie ale postanowiłam, że odrobinę przekształcę mojego bloga i nie będę już umieszczać tylko recenzji. Od tej pory po nadrabiam wszystkie moje pomysły dotyczące książek z gatunku fantastyki. Mam nadzieję, że wam się spodobają i będziecie częściej tu gościć.

Kilka ogłoszeń:

  • Książki, które czytam na bieżąco i opinie będą pojawiać się na moim instagramie, jak do tej pory i być może w końcu opanuję instastory.
  • Jeśli kochacie fantastyczne książki i fantastyczne światy - polskie jak i zagraniczne to zapraszam na dwie świetne Facebookowe grupy: Fantastyka polskim piórem i Fantastyka na luzie. Dowiecie się tam wielu ciekawych rzeczy o ulubionych seriach i autorach oraz możecie promować swoją twórczość książkową, recenzencką czy co tam chcecie ;)
  • Jeśli uwielbiacie książkowe fan arty to zapraszam na grupę Królestwo książkowych fanartów, na pewno znajdziecie mnóstwo cudownych ilustracji ze swoich ulubionych książek.
  • Ponad to na blogu postaram się w miarę regularnie uzupełniać moje zestawienia książkowe i inne pomysłowe notki, żeby było ciekawie.
Teraz już kończę, bo hałda wstydu czeka, a w majówkę planuję książkowe porządki, bo kiedyś te stosy wstydu mnie przygniotą. Udanych przygód kochani!

sobota, 22 lutego 2020

Alexandra Ivy - Drapieżna ciemność


Pierwsze w tym roku książkowe pożegnanie. Tą książką skończyłam serię Alexandry Ivy "Strażnicy wieczności", przynajmniej jeśli chodzi o polski rynek wydawniczy. Chciałabym aby kiedyś ją wznowili ale to zapewne marzenie ściętej głowy. "Drapieżna ciemność" to szósty tom w tej serii. Po polsku wydano ich siedem ale z uwagi na fakt, że czytałam je nie po kolei, jakoś tak wyszło, że ten jest moim ostatnim.

W pierwszej kolejności zacznę od przypomnienia pewnego zdarzenia z tomu piątego, kiedy jego bohater - wampir Jagr razem z królem wilkołaków Salvatore wpadają na trop pewnego wilkołaka mieszańca. Przygoda szóstego tomu dla nowych bohaterów chronologicznie zaczyna się w mniej więcej w połowie piątego tomu, kiedy drogi Jagra i Salvatore się rozwidlają.

Król wilkołaków szaleńczo pragnie uratować swój wymierający gatunek, który traci moc, a ich samice zatraciły zdolność rodzenia żywych szczeniąt. Dlatego poszukuje zaginionych wiele lat temu sześciu wilkołaczych sióstr zmodyfikowanych genetycznie do tego aby przedłużyć rasę. Do tej pory udało mu się odnaleźć dwie, niestety każda z nich na partnera wybrała wampira. Zdesperowany szuka następnej wilkołaczki, prawdopodobnie więzionej przez mieszańca. Przeszukując podziemne tunele wskazane przez Jagra odnajduje zaginioną przed laty kobietę o imieniu Harley. Tylko jak ona zareaguje na jego obecność, kiedy okaże się że całe życie wmawiano jej iż król wilkołaków pragnie jej śmierci?

Jest to jedyny tom przybliżający nam rasę wilkołaków w tym urban fantasy, pozostałe były o wampirach. W tym uniwersum bardziej do gustu przypadły mi wampiry ale przyznam, że ten tom był miła odskocznią i rozszerzeniem świata nadprzyrodzonego. Jedyne o czym bym jeszcze z chęcią poczytała to chochliki, których losy do tej pory były wątkiem pobocznym i przeplatały się przez różne części. Kolejną rzeczą o której warto wspomnieć jest fakt, że w tym tomie pojawia się chyba najciekawszy antagonista, być może dlatego, że jest więcej niż jeden i nie wszystko od początku jest takie oczywiste. Dodatkowym atutem jest to, że autorce zawsze udaje się zgrabnie połączyć wspólne interesy bohaterów z poprzednich części, nawet jeśli za sobą nie przepadają to i tak czytelnik może być pewien, że w którymś momencie się pojawią. Co do głównych bohaterów wydaje mi się, że są udaną parą. Podczas czytania nie zauważyłam jakiś nielogicznych zachowań, wręcz byłam mile zaskoczona postacią Harley. Postać Salvatore zaczęła mnie przekonywać do siebie dopiero w połowie lektury, ale przyznam, że trochę odstraszało mnie jego zamiłowanie do drogich garniturów i obsesja na punkcie posiadania potomstwa. Ostatecznie relacje między bohaterami sprawiły, że na sam koniec Salvatore się zrehabilitował ale gdzie tam mu do gburowatych wampirów (#teamViper). ;)

środa, 5 lutego 2020

Jennifer L. Armentrout - Arktyczny dotyk


Zabawa w ciepło - zimno

Na drugi tom serii Dark Elements wprost nie mogłam się doczekać. Finał pierwszej części zostawił mnie ze złamanym sercem i wieloma pytaniami w głowie. Co z Rothem? Co jeszcze wydarzy się w drugiej części, żeby przebić pierwszą? Czy Layla będzie w końcu z Zaynem? Oby nie.

Na początku lektury naprawdę zastanawiałam się co z tego wyniknie lecz kiedy znienacka pojawił się Roth byłam nieco zawiedziona, ponieważ myślałam, że drugi tom będzie opierał się na wydostaniu księcia z piekielnego kotła, a tu od razu niespodzianka. W dodatku mój ulubiony bohater zaczyna dziwnie się zachowywać. Mimo wszystko nie zniechęciło mnie to, postanowiłam sprawdzić co z tego wyniknie. Jak się później okazało dobrze zrobiłam bo im dalej w las, tym było coraz ciekawiej. Nie nie miałam pojęcia dokąd biegnie ta historia i było mi z tym wyjątkowo dobrze. Każdy z trójki bohaterów ma swoje tajemnice. Z powodu których Layla zbliża się do Zaynea jednocześnie oddalając od Rotha. Powieść jest skonstruowana na zasadzie wzajemnego przyciągania i odpychania przez głównych bohaterów ale mi to absolutnie nie przeszkadzało. Autorka naprawdę dobrze rozpisała poszczególne wątki, zaś decyzje głównej bohaterki są całkowicie zrozumiałe z jednym wyjątkiem. Stosunek Abbota do Layli ulega tak gwałtownej zmianie w tym tomie, że ja na jej miejscu wyniosłabym się w cholerę z domu gargulców. Po prostu nie zniosłabym gdyby ktoś mnie tak traktował, nawet jeśli miałabym wsparcie. Ktoś kto był dla niej ojcem przestaje ją akceptować obwiniając o każde zło, które dzieje się dookoła. Czy ma rację? No cóż jeśli chcecie się dowiedzieć powinniście przeczytać tę kontynuację.

Świat przedstawiony najbliżej oscyluje przy Urban Fantasy, a wydarzenia przy fantastyce młodzieżowej. Mimo wszystko zakochałam się w świecie demonów i strażników stworzonym przez autorkę. Kto okaże się lepszym przyjacielem? Urokliwy, pyszny książę piekieł Roth czy rycerz o nieskazitelnie czystym sercu Zayne? Komu kibicujecie? Moje serce należy do księcia Astarotha. Już nie mogę doczekać się finału trylogii.

Jeśli jeszcze nie znacie w ogóle tej serii to gorąco polecam. Jest tu tyle szczegółów dotyczących funkcjonowania świata demonów, że naprawdę ciężko się oderwać od lektury. Na zachętę dodam jeszcze, że mimo sporej ilości stron książkę czyta się błyskawicznie jednym tchem.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Mariusz Piotrowski, Andrzej O. Nowakowski - Doman: W cieniu Światowida


Doman w cieniu Światowida to krotki komiks, ma zaledwie 23 strony. Stworzony przez Mariusza Piotrowskiego i Andrzeja O. Nowakowskiego po raz pierwszy wydany w 1988 roku. Opowiada o przygodach słowiańskiego bohatera Domana, który w tej części cyklu musi odnaleźć syna władcy Polan Ziemowita porwanego przez Niemców.

Sama historia jest sztampowa i okropnie przewidywalna. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o jakąś głębię psychologiczną przedstawianych w komiksie postaci. Wynudziłam się okropnie przez te niecałe pięć minut czytania.

Jedyne co mi się podobało to ilustracje powodujące nostalgię. Widać, że są robione piórkiem z wielką pieczołowitością i nawet tępa kolorystyka im nie przeszkadza.

Komiks jest kwintesencją lat 80 w szczególności w Polsce. Gdyby ktoś pokusił się o jakiś remake tej historii ale taki naprawdę porządny i wnikliwie uzupełniający braki to z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że będąc bazą punktu wyjścia do osobnego dzieła, być może osiągnął by sukces w dobie kultu słowiańszczyzny w literaturze, a co dopiero po ogromnym sukcesie komercyjnym Wiedźmina.

piątek, 24 stycznia 2020

Christine Feehan - Mroczny książę


Wegetarianka i krwiopijca

Książka autorstwa Christine Feehan odleżała swoje na półce pomiędzy książkami uwielbianej przeze mnie Alexnady Ivy i nieco mniej Lary Adrian ale jako fanka gatunku paranormal romance w końcu musiałam się przekonać jaki klimat niesie ze sobą "Mroczny książę", który rozpoczyna cykl pt. "Mrok". Opowiada on o długowiecznej rasie zmiennokształtnych mężczyzn, w tym wypadku karpatian, po stuleciach walki szukających swoich wybranek, które jako jedyne mogą ich uratować przed przekroczeniem granicy mroku, prowadzącego do zatracenia człowieczeństwa.

Pierwszy tom skupia się na romansie Raven, młodej amerykanki o paranormalnych zdolnościach, którą niewyjaśniona siła zaciągnęła w Karpaty, gdzie poznała Michaiła, jednego z najpotężniejszych władców wcześniej wspomnianej rasy. Raven jest wyjątkowo wrażliwą i empatyczną istotą a Michaił niebezpiecznym, zaborczym mężczyzną o nietypowych zdolnościach. Za dnia śpi pogrzebany w ziemi a nocą poluje.

Początek książki jest intrygujący jeśli lubi się kryminały i erotyki, jednak im bliżej połowy, na stronach powieści zaczyna być nieciekawie. Pojawia się mnóstwo opisów przeobrażeń i uniesień głównych bohaterów. Opisy są za długie, nudne i nic nie wnoszą do fabuły. Dopiero po przekroczeniu magicznego południka, tempo akcji znów wraca na miejsce i utrzymuje się już do końca lektury. Nie zrozumcie mnie źle. Nie wymagam od książki, żeby cały czas była akcja a moje nerwy napięte jak postronki ale w tym wypadku, powieść po prostu traci, kiedy środek książki jest tak nieciekawy, że można by bez problemu wyciąć kilka środkowych rozdziałów. Ten brak spójności po prostu drażni czytelnika i nie zdziwiłoby mnie, gdyby część z nich z tego powodu zarzuciła dalsze czytanie nie tylko na jakiś czas, tak jak ja ale w ogóle.

Co podobało mi się najbardziej? Trzy rzeczy.

Pierwszą jest psychologia postaci. Są one niezwykle wiarygodne i unikatowe. Nie da się ich ze sobą pomylić. Autorka naprawdę popisała się w tej dziedzinie oraz w opisach przeżywanych emocji.

Drugą jest klimat książki. Jeśli chodzi o same opisy miejsc, tu mam na myśli Karpaty, nocne spacery i górskie chaty. Naprawdę czułam dzikość natury i magię buzującą w powietrzu. Jednak wydaje mi się że jeśli komuś bardziej odpowiada klimat urban fantasy to tutaj będzie się nudził.

Trzecia i ostatnia rzecz to wykorzystanie motywu, na który długo czekałam jeśli chodzi o obcowanie ze stworzeniami nocy: zestawienie głównej bohaterki - wegetarianki z jej lubym - długowiecznym wojownikiem żywiącym się krwią. Czekałam na taki wątek z czystej wrodzonej złośliwości. Jednak muszę przyznać, że autorka bardzo umiejętnie obeszła się z tym tematem, więc satyry ani groteski się nie doczekałam ale w tym przypadku to dobrze.

Zaintrygowane? Książka w dłoń! Ponoć kolejne tomy są jeszcze ciekawsze.

Niepewne? Nie marnujcie czasu. Jest naprawdę wiele innych książek w tym gatunku, które przyniosą wam radość.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Andriej Bielanin - Tajny Wywiad Cara Grocha


"Tajny Wywiad Cara Grocha" wiele lat przeleżał dumnie na półce wraz z innymi książkami z mojej kolekcji od wydawnictwa Fabryka Słów, jednak w końcu się doczekał. Ta historia wręcz wołała do mnie z półki.

Głównym bohaterem jest milicjant Nikita, który za sprawą przedziwnych czarów i własnej piwnicy przeniósł się do fantastycznego świata w mieście Łukoszkino najbardziej zbliżonego do Rosji za czasów średniowiecza. Milicjant mieszka u Baby Jagi, starej gospodyni, która nie tylko potrafi prać i wspaniale gotować ale czarów również się nie powstydzi. Na prowizorycznym posterunku również zamieszkuje miejscowy drab, który nie błyszczy inteligencją ale sumiennie wypełnia swoje obowiązki. Gdy tytułowy Car Groch zleca Nikicie odnalezienie skradzionego ze skarbca pierścienia z Chryzoprazem milicjant rozpoczyna swoje śledztwo dumnie wspierany przez miejscowych.

Ta książka posiada wszystko co uwielbiam w fantastyce, szczególnie zza wschodniej granicy. Ciekawie wykreowane postacie, świat fantastyczny zbudowanych z ludowych baśni, niebanalne przygody, a wszystko to jest okraszone nieprzeciętnym humorem.

Lektura jest dosyć krótka nie doszukałam się tu żadnych błędów ani dziur w fabule. Śmiało można połknąć lekturę w dwa wieczory. Jedyne czego bardzo żałuję, to fakt że na polskim rynku nie ukazały się kolejne przygody nieświętej trójcy.

Szczególne podziękowania za jakość odbytej przygody należą się Rafałowi Dębskiemu za wspaniałe tłumaczenie, grafikowi - Grzegorzowi Krysińskiemu za tą wspaniałą okładkę, rysownikowi - Danielowi Grzeszkiewiczowi za oryginalne ilustracje oraz pracownikom wydawnictwa Fabryka Słów za perfekcyjne przygotowanie tekstu do druku. Zawsze ich za to podziwiałam i myślę, że wiele wydawnictw mogłoby wziąć z nich przykład.

sobota, 11 stycznia 2020

Charles Baudelaire - Poezje


Charles Baudelaire to francuski krytyk i poeta XIX wieku, w swojej twórczości poruszający tematy brzydoty, profanacji, erotyki. Uznany za poetę wyklętego. Zbiór jego "Poezji" wydany przez wydawnictwo C&T według mnie jest bardzo udany. Widać, że włożono w niego mnóstwo pracy poczynając od doboru wierszy, poprzez wybranie najpiękniejszych tłumaczeń głównie autorstwa Bohdana Wydżygi, skończywszy na odpowiednim ustawieniu wierszy, co zbudowało napięcie i nastrój. Jest to tak zwana przeze mnie książka arcydzieło.

Mimo wielu fragmentów i cytatów, które wzbudziły mój zachwyt i można się w nich zatopić moim ulubionym wierszem nieodmiennie pozostaje "Rycina Fantastyczna" tylko i wyłącznie w przekładzie wcześniej wspomnianego tłumacza. Inne tłumaczenia nie oddają cudownego języka autora.

Pozycję tę polecam w szczególności fanom E. A. Poe, którego Baudelaire był tłumaczem na swój ojczysty język.



piątek, 10 stycznia 2020

Rebecca Yarros - Wszystkimi zmysłami


Wszystkimi zmysłami, wszystkimi myślami

Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się nic innego jak najzwyklejszego romansu young adult ale przyznam szczerze, że do przeczytania ostatecznie zachęciły mnie dobre statystyki tej pozycji na LC. Wcześniej miałam styczność z podobnymi tytułami i były naprawdę przeciętne, stąd moja sceptyczność w podejściu do tej pozycji. Jednak to, co lubię najbardziej w lekturze, to kiedy potrafi mnie zaskoczyć i czuję się rozczarowana ale w pozytywnym sensie.

"Wszystkimi zmysłami" to pierwsza część cyklu "Odważmy się kochać" Rebecci Yarros i opowiada historię dwudziestoletniej Ember, która musi uporać się ze stratą ojca - chirurga wojskowego oraz żałobą całej rodziny. W tym najtrudniejszym momencie dla Ember pojawia się Josh - dawna miłość z liceum, obecnie trener jej młodszego brata w hokeja, co nie podoba się jej obecnemu chłopakowi. Ember jest kompletnie rozdarta tragedią rodzinną oraz zdezorientowana faktem, że może liczyć nie koniecznie na tą osobę na którą powinna. Jak zapewne podejrzewacie głównym wątkiem tej historii będzie wątek romansowy ale w zasadzie nic bardziej mylnego. Mam wrażenie, że romans i poradzenie sobie ze śmiercią kogoś bliskiego idą tutaj równolegle, okraszone trudami dążenia do własnego szczęścia oraz rozsądną dozą erotyki.

Autorka sporządziła porządne profile psychologiczne wszystkich bohaterów oraz bardzo ciekawie opisała stany, które przeżywa się podczas żałoby, co wydaje mi się być zadaniem dosyć trudnym, aby było to wiarygodne. Szczególnie opisywanie wszystkich czynności, które towarzyszą pożegnaniu członka rodziny. Jej się to udało i chylę za to czoła.

Co spodobało mi się najbardziej? Chyba to, że polubiłam głównych bohaterów, co w przypadku książek romansowych zdarza mi się stosunkowo rzadko, w szczególności zapałanie sympatią do głównej bohaterki. Bardzo też podobało mi się jak autorka przedstawiła historię, jak poukładała pewne wydarzenia i relacje między wszystkimi bohaterami, co czyni ją niezwykle intrygującą.

Fakt, że przy końcu lektury się popłakałam jeszcze bardziej przywiązał mnie do tej historii. Niestety nie zdradzę w którym momencie bo zepsułabym wam lekturę.

Wydaje mi się, że jest to lektura dla czytelnika w głównej mierze płci żeńskiej niezależnie od wieku, chociaż myślę że tym młodszym mogła by wiele pomóc w ich własnej drodze. Stać się drogowskazem w niektórych aspektach życia. Ewidentnym atutem jest fakt, że nie jest to lektura moralizatorska tylko rozrywkowa, a mimo to niesie ze sobą pewne wartości.

W zasadzie jedyną wadą tej pozycji są sprawy techniczne takie jak: mnogość literówek, co sprawia odczuwalny dyskomfort przy czytaniu oraz pewne błędy w tłumaczeniu ale powiedzmy że na 320 stron są to raczej drobne niedociągnięcia i tu już można na to przymknąć oko. Mimo wszystko literówek jest za dużo i wydawnictwo naprawdę powinno oddawać książki do korekty bo to nie jedyna ich pozycja z takimi błędami.

Ode mnie 9/10 tylko ze względu na błędy korektorskie.

sobota, 16 listopada 2019

Maria Nurowska - Zabójca


"Zabójca" jest krótką powieścią bardzo poczytnej polskiej autorki Marii Nurowskiej. Opowiada historię Joanny młodej dziennikarki, która wyrusza do Zakopanego aby napisać artykuł o byłej pielęgniarce, jednak w trakcie tej podróży spotyka tajemniczego mężczyznę Adama, dzięki czemu  znajduje intrygujący temat do następnego reportażu.

Po lekturze wciąż nie wiem o czym jest ta pozycja. O niesprawiedliwych sądach? O miłości? O poszukiwaniu szczęścia? Naprawdę nie wiem. Miałam wcześniej styczność z książkami Nurowskiej i zazwyczaj były to historie do głębi przemyślane, dobrze przedstawione postacie od strony psychologicznej i często nie łatwe relacje między nimi.  W tym wypadku jest zupełnie odwrotnie. W wielu wydarzeniach pojawiają się skróty fabularne. Zapowiedź tego , co wydarzy się w przyszłości, dialog między bohaterami i nagle bach! Rozmowa się urywa i już jesteśmy w podróży z Joanną. Lektura jest zbyt krótka, abym mogła stwierdzić za co bohaterowie książki tak podziwiają młodą dziennikarkę. Dla mnie jest dosyć nierozważną osoba, której życiem kieruje brawura i nie chęć przyjęcia do wiadomości odmowy. Nie wiem czy tak starsze pokolenie postrzega moje? Jako bezczelnych, nie cofających się przed niczym karierowiczów, których jedynym atutem jest duża wrażliwość? Wyjątkowość głównej bohaterki polega jedynie na tym że posiada jakikolwiek kompas moralny.

Jeśli komuś zależy na krótkiej lekturze, przy której się nie znudzi a ucieszą go opisy górskiego krajobrazu to jak najbardziej polecam. Jest to lektura niezobowiązująca i przyznam, że zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało.  Mam wrażenie wręcz, że ostatnie dwadzieścia stron jest kompletnie nie tym co należałoby zawrzeć w tej opowieści, to niestety przekreśla jej wartość. Najważniejsze wątki zostały potraktowane skrótowo i znikąd pomocy, żeby się dowiedzieć, co się działo w tym czasie u Adama oraz chociażby pogłębić historię jego przyjaciela Roberta. Nie wiem czy autorka miała deadline, który nadchodził wielkimi krokami, czy miała kryzys twórczy i nie była w stanie porządnie dokończyć tej historii. Jest ona chaotyczna, mimo małej ilości stron można się zgubić.

Podsumowując chyba mogę powiedzieć, że jestem po prostu zawiedziona. Szczególnie, że naprawdę historia ma obłędny potencjał. Może powinna poleżeć w szufladzie nieco dłużej i dostać więcej czasu na opracowanie? Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego z tą lekturą. 

środa, 13 listopada 2019

Sandra Brown - Przekręt


PrzekrętY

"Przekręt" Sandry Brown opowiada historię Jordie Bennet, kobiety, która została uwikłana w nielegalne interesy swojego brata Josha przez co zostaje wystawiona na niebezpieczeństwo. Kiedy brat obciąża niewygodnymi zeznaniami  swojego byłego współpracownika Panellę, Jordie staje się celem płatnych morderców. Tylko co jeśli zamiast za grzechy brata zapłacić życiem na jej oczach ginie jeden z potencjalnych zabójców, a ona sama zostaje porwana?

Na początku ciężko wbić się w historię. Za dużo postaci i nazwisk pojawia się na raz. Za mało szczegółowych opisów, żeby czytelnik mógł zapamiętać kto jest kim. Opowieść toczy się wielowątkowo. Po prologu pojawiają się dwa wątki. Pierwszy według mnie najciekawszy: czyli wątek głównej bohaterki oraz drugi: wątek dwóch detektywów, którzy badają sprawę morderstwa oraz zaginięcia Jordie.

Początkowe rozdziały są nieco nudne, ponieważ odtwarzanie zdarzeń przez detektywów nie wnosi nic nowego do fabuły, a jedynie irytuje bo czytelnik już to wszystko wie. Natomiast kiedy pojawia się trzeci wątek: co aktualnie dzieje się z bratem Jordie to tu historia już się rozkręca budując właściwe napięcie. W międzyczasie pojawia się plot twist zmieniając całkowicie bieg wydarzeń.  Gdy do fabuły dołącza czwarty wątek Panelli to już jest jazda bez trzymanki. Kolejne morderstwa, ślady i poszukiwania. Poszczególni bohaterowie zaczynają współpracować przez co wątki zaczynają się przeplatać. W sprawie wciąż jest wiele niewiadomych. Każdy ma tajemnice, tylko kto i co ukrywa? Przy końcu to już człowiek ma nerwy na postronku.

Przyznam, że bardzo podobała mi się postać Jordie Bennet, która z jednej strony jest ofiarą. Jej życie jest podporządkowane złym wyborom Josha, który ciągle wraca do starszej siostry po pomoc, a z drugiej jest to naprawdę twarda i sprytna babka, potrafiąca odnaleźć się w każdej sytuacji zachowując przy tym zdrowy rozsądek. Naprawdę przydałoby się więcej takich kobiecych bohaterek w literaturze.

W gatunku kryminałów jestem absolutnym żółtodziobem i swoją historię zaczęłam jakieś dwa miesiące temu z twórczością Pauliny Świst. Wszystkie książki autorki połknęłam na poczekaniu i domagam się więcej. Stąd wybór padł na kolejny kryminał, który poleciła mi moja mama.

Jedno mogę wam obiecać: przy "Przekręcie" nie będziecie się nudzić. Jeśli dacie tej książce szansę i przebrniecie przez pierwsze rozdziały to gwarantuję, że lektura was wciągnie. Szczególnie powinna spodobać się fanom kryminałów i fankom dwóch gatunków literackich jakim jest kryminał i romans. Tego ostatniego nie ma tu zbyt wiele ale historia na sam koniec naprawdę ładnie się domyka.


wtorek, 22 października 2019

Zestawienie książek o syrenach


Dzisiaj mam dla was czternaście propozycji książkowych, których tematem są ostatnio coraz bardziej popularne Syreny. Kilka z nich jest tak zwanym retellingiem, czyli opowiedzeniem dobrze znanej nam już historii od nowa. Tutaj pierwowzorem jak można się domyślić jest baśń pt. "Mała syrenka" Hansa Christiana Andersena, aczkolwiek największy wpływ na to zjawisko ma wytwórnia filmowa Disney. Animacja o małej syrence Ariel obchodziła w tym roku 30 lecie istnienia produkcji, a już niedługo możemy się podziewać wersji aktorskiej.

Opisy powieści pochodzą od wydawców.

1. "Pieśń syreny" Alexandra Christo

Księżniczka Lira to najskuteczniejsza morska morderczyni. Serca siedemnastu lądowych książąt to trofea, dzięki którym zdobyła respekt w głębinach. Jednak kiedy niefortunnie zabija jedną z syren, jej matka nie ma dla niej litości. Królowa Mórz zmienia ją w istotę, którą gardzi najbardziej na świecie – człowieka. Lira ma teraz tylko jeden cel – odzyskać dawną, syrenią postać. Żeby to osiągnąć musi dostarczyć królowej serca księcia Eliana. - Jeden tom.

2. "Wiedźma morska" Sarah Henning

Wszyscy znają koniec tej opowieści. Syrena, książę, pocałunek prawdziwej miłości. Lecz przedtem była trójka przyjaciół – jedna z nich wzbudzała strach, drugi pochodził z rodziny królewskiej, a trzecia nie żyła. Po tym, jak jej najlepsza przyjaciółka, Anna, utonęła, Evie stała się wyrzutkiem w swoim małym rybackim miasteczku. Dziwolągiem. Przekleństwem. Wiedźmą. - Jeden tom.

3. "Pod taflą" Louise O'Neill

Głęboko pod taflą zimnego, wzburzonego morza żyje Gaia, syrena, która marzy o świecie bez dworskich zasad i ojcowskich nakazów. Gdy buntuje się po raz pierwszy i wypływa na powierzchnię, spotyka chłopaka, który sprawia, że dziewczyna pragnie dołączyć do jego beztroskiego świata. Ile będzie musiała poświęcić, by spełnić marzenie o wolności i stąpaniu po lądzie? Co się stanie, gdy zabraknie jej odwagi? - Jeden tom.

4. "Syrena i Pani Hancock" Imogen Hermes Gowar

Pewnego wrześniowego wieczoru w 1785 roku kupiec Jonah Hancock słyszy niecierpliwe pukanie do drzwi. W progu stoi jeden z jego najlepszych kapitanów, klnąc, plując i nerwowo przestępując z nogi na nogę. Statek pana Hancocka przepadł. Ale kapitan przywiózł kupcowi coś, co swoją wartością przewyższa okręt… Wyłowionego z morskich odmętów dziwnego stwora, który bez wątpienia jest… najprawdziwszą syreną!
Kiedy plotka roznosi się po okolicznych dokach, kawiarniach i lupanarach, wszyscy chcą zobaczyć syrenę pana Hancocka. A on bardzo chce na tym cudzie zarobić. Zgadza się więc wypożyczyć osobliwą poczwarę do najsławniejszego domu rozpusty w Londynie. - Jeden tom.


5. "Świat obok świata" Liz Braswell

Od dnia, w którym złowroga wiedźma morska pokonała małą syrenkę i zabiła króla Trytona, minęło już pięć lat. Ariel zasiada na tronie Atlantyki jako jej niema królowa, a Urszula włada królestwem księcia Eryka. Pewnego dnia Ariel dowiaduje się, że być może jej ojciec wciąż jeszcze żyje. Powraca więc do świata – i do księcia – którego miała już nigdy nie zobaczyć. Czy Ariel będzie w stanie pokonać czarownicę i powstrzymać ją przed zniszczeniem obu królestw – na lądzie i pod wodą? Powieści z serii „Mroczna baśń” zapraszają do świata na opak. - Jeden tom.

6. Cykl "Syrena": "Syrena", "Głębia", "Mroczna toń" Tricia Rayburn

Dla Vanessy i Justine Sands miały to być zwyczajne wakacje w miasteczku Winter Harbor, w towarzystwie braci Carmichaelów. Jednak kiedy Justine wybiera się nad urwisko, by skakać do wody, a nazajutrz fale wyrzucają jej ciało na brzeg, Vanessa nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż wypadek. Całe nadbrzeżne miasteczko wpada w popłoch, kiedy następuje seria ponurych zdarzeń – fale wyrzucają na brzeg ciała mężczyzn z twarzami zastygłymi w uśmiechu… Vanessa i Simon próbują ustalić, czy te wypadki mają cokolwiek wspólnego z Justine i Calebem. Ale to, co odkryje Vanessa, może oznaczać koniec jej wakacyjnej miłości, a może nawet życia… - Trylogia.

7. Cykl "Morza szept": "Morza szept" Patricia Schroder

Jako morska istota pewnego dnia przed Elodie pojawia się Gordian. Tajemniczy. Magiczny. Oszałamiający. Odtąd nie może przestać o nim myśleć, o jego turkusowo-zielonym spojrzeniu, jego dłoniach, które dotykają jej z zaciekawieniem. I zaczyna się domyślać, jakie tajemnice rzeczywiście kryje w sobie ocean i jak bardzo jej osobiste przeznaczenie jest związane z mrocznymi legendami Wysp Normandzkich. - Oryginalnie trylogia w języku polskim ukazał się tylko jeden tom. - Oryginalnie jest to trylogia, na polskim rynku ukazał się jedynie pierwszy tom.

8. Cykl "Wezwanie bogini": "Bogini oceanu" Phyllis Christine Cast

W dniu dwudziestych piątych urodzin Christine Canady wypowiada zaklęcie z nadzieją, że odmieni ono jej bezbarwne życie singielki. Nie spodziewa się jednak, że magiczne słowa w tak niezwykły sposób odmienią rzeczywistość. Kiedy jej samolot rozbija się na oceanie, życie Christine zmienia się na zawsze. Po odzyskaniu przytomności oszołomiona odkrywa, że znajduje się w legendarnym miejscu i czasie, w którym rządzi magia, a jej ciało przybrało postać mitycznej syreny Undine. W wodach czai się jednak niebezpieczeństwo. Litując się nad nią bogini Gaja, zamienia Christine ponownie w kobietę, by mogła poszukać schronienia na lądzie. Kiedy na ratunek przybywa przystojny wybawiciel, zamiast cieszyć się ze spełnionego marzenia, Christine tęskni za oceanem i seksownym trytonem, który skradł jej serce... - Obecnie oryginalna saga liczy 7 tomów, w języku polskim ukazał się tylko pierwszy.

9. Cykl "Syreny i bogowie": "Dokąd teraz popłynę? Tom 1" M. R. Foti

Amelia ma piętnaście lat i jest księżniczką panującą w syrenim państwie o nazwie Antymida. Pewnego dnia stolicę królestwa nawiedza wielkie trzęsienie ziemi i zrównuje jej kryształowy pałac z dnem morza. Próbując ratować przyjaciółkę Aramintę, Amelia zostaje porwana przez potężną falę i zepchnięta daleko w morze. Gdy odzyskuje przytomność, stwierdza, że leży na ciepłym piasku i ma postać zwykłej dziewczyny. - Pierwszy tom cyklu, niestety brak informacji o kolejnych częściach.

10. Cykl "Saga ognia i wody": "Wielki błękit", "Gniewna fala", "Mroczny przypływ", "Pomyślne wiatry" Jennifer Donnelly

Serafina, córka Isabelli, Królowej Miromary była wychowywana z jednym zamysłem. Pewnego dnia ma stanąć na czele najstarszej cywilizacji świata syren, czego świadomość jest dla niej ciężarem.
W przeddzień ceremonii Dokimi, mającej na celu ustalenie, czy syrena jest godna korony, Serafinę męczy w nocy dziwny sen ostrzegający ją przed powrotem źródła pradawnego zła. Następnego dnia zapomina o koszmarze, ćwiczy śpiew i z entuzjazmem wita swą najlepszą przyjaciółkę Neelę. Ceremonię Dokimi, stanowiącą olśniewający pokaz potęgi i wielkości królestwa, przerywa dramatyczne wydarzenie: strzała zabójcy przeszywa Isabellę. - Czterotomowy cykl.


11. "Mała syrenka" H. Ch. Andersen

W podwodnym zamku mieszkał Król Mórz. Przed laty zmarła jego żona. Matka staruszka opiekowała się owdowiałym synem i siedmioma wnuczkami – morskimi księżniczkami. Bardzo kochała piękne syrenki. - Baśń XIX wiecznego, duńskiego pisarza, najczęściej spotykana w zbiorach baśni jego autorstwa.

12. "Tajemnica Amelii", "Amelia i potwór z głębin" Liz Kessler

Amelia Ogonowska właśnie po raz pierwszy wejdzie do wody - pomimo, iż mieszkają na łodzi, jej mama zawsze obawiała się tej chwili. Wkrótce bohaterka odkrywa, że gdy przebywa w wodzie dłuższy czas, jej nogi zmieniają się w rybi ogon. Poznaje inną syrenkę, wraz z którą odwiedza podwodną szkołę i poznaje historię swojego ojca. Dlaczego mama go nie pamięta i kim jest Pan Chimera, który od lat przychodzi do nich w odwiedziny? - Dwa tomy posiadające tych samych bohaterów, nie należą do żadnego cyklu.

13.  Cykl "Magia Wenecji": "Syrenia siostra" (tom 2)  Holly Webb

Wenecji zagraża niebezpieczeństwo. Czy przyjaźń między młodziutką dziewczyną a syreną pozwoli uratować miasto? Lady Mia nie wierzy w magię. Nie chce w nią wierzyć, choć jej własna kuzynka jest czarodziejką – w dodatku obdarzoną najpotężniejszą mocą spośród wszystkich dotychczasowych weneckich władców. Ale nadchodzi dzień, gdy Mia nie może już dłużej zaprzeczać prawdzie. Spotkanie syreny o imieniu Ara odwraca jej życie do góry nogami. Dziewczyna musi stawić czoło swojemu przeznaczeniu. Mia i Ara połączą siły i magię, aby ocalić ukochane miasto. Jednak czy to wystarczy? Czy uda się im pokonać taliskich najeźdźców? - Czterotomowy cykl baśni, o syrenach jest tylko tom drugi.

14. "Syrena" Kiera Cass

Kahlen to syrena, która musi być posłuszna rozkazom wydawanym jej przez Ocean. Jej głos, odbierający rozsądek i budzący pragnienie rzucenia się w morską toń, jest śmiertelnie groźny dla ludzi. Akinli to zwyczajny człowiek – pełen ciepła, przystojny chłopak, dokładnie taki, o jakim od dawna marzy Kahlen. Jeśli się w nim zakocha, narazi ich oboje na ogromne niebezpieczeństwo… ale nie jest w stanie wytrzymać rozłąki. Czy zaryzykuje wszystko, by pójść za głosem serca? - Jeden tom.



Dzisiaj jestem świeżo po przeczytaniu "Pieśni syreny" Alexandry Christo. Jest to mój syrenkowy debiut ale przyznam, że zachęcił mnie do pozostania w świecie wodnych stworzeń na dłużej i przeczytania więcej historii z głębin morskiej otchłani. Dajcie znać w komentarzach, które czytaliście i które najbardziej wam się podobały. 😉🌊🐬👑

czwartek, 10 października 2019

Lis W. A. Mikulska - Biały Puchaty Króliczek PRZEDPREMIEROWO


"Czasem lepiej nie wiedzieć"

Lubicie kiedy bohaterami opowieści są zwierzęta? "Biały Puchaty Króliczek" Lisa W. A. Mikulskiej to historia napisana z perspektywy tytułowego Króliczka. Jest opisem jego przygód i doświadczeń życiowych, a co ważniejsze doświadczeń związanych z ludźmi.

O czym konkretnie jest "Biały Puchaty Króliczek"?  W skrócie o ekspansji gatunku ludzkiego, braku jakiegokolwiek poszanowania dla otaczającego nas świata oraz okrucieństwie do którego się uciekamy aby zapewnić sobie wygodę życia - nie przetrwanie. Mówimy tu o ludzkiej chciwości. 

"Ludzie biorą więcej niż jest im potrzebne , a i tak nie lubią się dzielić."

W trakcie lektury miałam przebłyski wspomnień prac twórczych traktujących o tych samych rzeczach o których opowiada opowieść Króliczka. Pierwszym z nich jest performance artystki Jacqueline Trade, która przez dziesięć godzin pozwoliła na sobie wykonywać eksperymenty jakim poddawane są zwierzęta na których testuje się kosmetyki. Wszystko to odbyło się w witrynie sklepowej. W trakcie tego przedsięwzięcia widzowie mogli podpisywać petycję o zakazie testowania kosmetyków na zwierzętach. 

Drugim jest film pt. "Ziemianie", dokument ukazujący jak bardzo eksploatujemy nasza planetę i ją wyniszczamy zapominając, że nie jesteśmy jej jedynymi mieszkańcami, a bez jakichkolwiek skrupułów przychodzi nam jej wyniszczanie. 

"- Czasem lepiej nie wiedzieć - powiedział Szczur (...)
 - Dlaczego? (...)
 - Niektórych taka wiedza mogłaby...zabić."

W tej opowieści pojawiają się też inne zwierzęta jak np. szczur, kruk lis. Epizod z tym ostatnim przypomina mi bohatera innego opowiadania autorstwa Leigh Bardugo "O lisie który chciał być za sprytny".  Mimo że jest to opowiadanie fantastyczne, przedstawia podobną tematykę, która dotyka w tej historii Króliczka. 

Bohaterowie do końca opowieści pozostają ufni względem człowieka, gdyż nie wierzą w zło gatunku ludzkiego. Sami powinniśmy poczuć jak zdradza się nasze zaufanie i doświadczyć na własnej skórze katuszy które gotujemy innym.


"Biały Puchaty Króliczek" jest dziełem dla czytelnika w każdym wieku, niezależnie od preferencji czytelniczych. Uważam że dzieci również powinny przeczytać tę książkę - moim zdaniem tak się buduje świadomość świata w którym żyjemy od najmłodszych lat. Pytanie tylko czy na nią nie jest za późno? Żyjemy w myśl słów piosenki Kasi Nosowskiej: "Za mało wszystkiego co można być mieć.", a my ciągle chcemy mieć więcej niż nam potrzeba - nieważne jakim kosztem. Przyznam że, napisanie tej recenzji przyszło mi z wielkim trudem i lektura tej książki pozostawiła nie zasklepioną raną w moim sercu.

Bardzo dziękuję autorce za tę pouczającą przygodę. 🐇🐀🐄🐔🐖🐦


"- Ale później znajdziemy drogę na Księżyc, dobrze?"

wtorek, 8 października 2019

Camille Gale - Indygo


Indygo, wampir i czekolada

"Indygo" Camille Gale opowiada historię Skye trzydziesto letniej rozwódki, agentki nieruchomości w LA, która dostaje zlecenie na znalezienie rezydencji z bardzo konkretnymi rozwiązaniami mieszkalnymi. W taki sposób, za pomocą swojego klienta Daniela, który okazuje się być wilkołakiem, Skye zostaje uwikłana w serię przedziwnych zdarzeń, w świecie zmiennokształtnych, którzy rzadko bratają się z ludźmi. Poznaje watahę wilkołaków oraz zaprzyjaźnionego wampira. Życie Skye już nie będzie tak spokojne jak było.

Po pierwszych dwóch stronach miałam obawy, że akcja toczy się za szybko i nie będę miała szansy dowiedzieć się za wiele o głównej bohaterce. Na szczęście kolejne strony szybko je rozwiały, ponieważ akcja przeplata się z przeżyciami głównej bohaterki i wspomnieniami z przeszłości. Zabieg ten oznacza dozowanie informacji i aurę tajemnicy, dzięki czemu bohaterka staje się bardziej intrygująca. Książka od pierwszych stron wciąga, a gdy trzeba ją odłożyć to nic innego już nie absorbuje uwagi czytelnika, jak pytanie: "Co dalej?". Ciężko się od niej oderwać. Powieść zakłada  z góry, że wszystkie nadnaturalne istoty istnieją ale jest to niewielki procent istot żywych i prowadzą one życie na obrzeżach ludzkiego społeczeństwa. Jak zawsze powtarzam jestem zwolenniczką prostych pomysłów ale konsekwentnie zrealizowanych, jak to ma miejsce w tym przypadku, gdyż z góry mamy zaplanowane z czym będziemy się mierzyć ale o szczegółach dowiadujemy się w trakcie tej przygody.

"Dopiero po chwili dotarło do mnie, jak absurdalnie to brzmi. Wampir lubi czekoladę. Jeszcze tyle musiałam się nauczyć o nieludziach."

Powieść ta jest skrzyżowaniem dwóch gatunków fantastyki: urban fantasy i paranormal romance. Jeśli lubicie chociaż jeden z nich i macie za sobą lekturę którejkolwiek z amerykańskich autorek takich jak: Sherrilyn Kenyon, Nalini Singh, Alexandra Ivy, Lara Adrian, Richelle Mead, Patricię Briggs czy Ilonę Anderws to zaręczam, że przy tej powieści będziecie się dobrze bawić.

Dużo czytelniczek twierdzi, że nie lubią, kiedy główna bohaterka nie może się zdecydować między jednym a drugim amantem. Tu jest ich znacznie więcej i prawdę mówiąc nie ma znaczenia kogo wybierze Skye. Wiem, kogo ja bym wybrała i gwarantuję wam, że chcecie poznać Daniela, Tristana i Dantego.

Bardzo dziękuję autorce za przygodę z jej bohaterami i cytując dedykację "Jeśli przebywanie w ich towarzystwie sprawi Ci choć w połowie tyle przyjemności, co mnie ich tworzenie, to moje zadanie zostało wykonane.", potwierdzam, że zostało wykonane bardzo dobrze, szczególnie, że wśród polskich autorów paranormal romance jest gatunkiem niszowym, co mnie szczerze dziwi bo ma mnóstwo fanek w tym kraju, nawet jeśli się do tego nie przyznają.

Z niecierpliwością czekam na tom drugi pt. "Cyjan", którego premiera zaplanowana jest na 2020 rok.


"- Nie musisz nic mówić. Wiem, że się tego nie spodziewałaś. - Uśmiechnął się ledwo zauważalnie. - Ale potrafię się przyznać do błędu. Może to jutrzejsza pełnia tak na mnie wpływa? - Popatrzył w zamyśleniu na niemal idealnie okrągły księżyc."

poniedziałek, 7 października 2019

Maksymilian Dzikowski - Pieśni wydmowej trawy



Kiedy morze było bogiem...

 "Pieśni wydmowej trawy" Maksymiliana Dzikowskiego są książką, która bardzo mnie zaskoczyła. Opowiada historię Małego Ludu żyjącego w epoce kamienia na wyspie u wybrzeży morza. Głównymi bohaterami powieści są Sahli i Sukre, których połączyła odmienność, jednak nie upatrujcie w tej książce romansu. Nie wydarzy się tu żadna z oczywistych rzeczy, które czytelnik mógłby podejrzewać, co czyni tę lekturę wyjątkowo zaskakującą. 

Poczynania głównych bohaterów mimo ich odmienności od reszty plemienia motywuje chęć wspólnego dobra dla ludu. Czytelnik przeżywa razem z bohaterami rok z życia Małego Ludu: zwyczaje, odprawiane rytuały, zdobywanie pożywienia, głód. Książka poprzez fabułę wprowadza nas stopniowo w świat bohaterów i ich współistnienia z plemieniem. Z każdym kolejnym wydarzeniem dowiadujemy się więcej: jakie życie prowadzi plemię, jakie panują zasady życia razem, jak polują, dorastają, starzeją się, a co najważniejsze w co wierzą. A wierzą w siłę morza, w jego gwałtowną naturę, która tu posłużę się cytatem "zabiera wiele, lecz w swej hojności dwakroć tyle oddaje.".

Co mnie najbardziej ujęło w tej lekturze? Jest tego wiele. Po pierwsze klimat powieści jest niesamowity, a odległość opisywanych czasów sprawia, że odbiór jest surrealistyczny. Jakbym czytała o innej, dalekiej rzeczywistości, ale tak bliskiej mojemu sercu. Po drugie fakt, że fabuła wprowadza nas stopniowo w ten zamierzchły świat. Przedstawia go nie oceniając, to pozostawia czytelnikowi. Po trzecie opisy: w szczególności opisy przyrody czy rytuałów, które pozwalają bardzo szczegółowo wczuć się w powieść, do tego stopnia, że odczuwasz porywy zimnego wiatru albo zapach surowej ryby. Masz szansę stać się członkiem plemienia, który przeżywa dany rytuał. Odniosłabym to do pojęcia przeżycia estetycznego, kiedy obcuje się ze sztuką. "Przeżywanie" to ważne słowo towarzyszące tej lekturze. Po czwarte przedstawiony bliski związek natury z człowiekiem ale z szacunkiem do tej natury. Relacje jakie zachodzą pomiędzy społecznością uzależnioną od jej kaprysów. Dostosowanie rytmu życia do rytmu natury.

"I czynić będziemy tak nadal, póki samo morze nie zechce sprowadzić nas ku swojemu dnu, byśmy, tak jak wielu przed nami, zapomnieli drogi na brzegi, wśród których się narodziliśmy."

Dla mnie książka ta, jest olbrzymią skarbnicą wiedzy antropologicznej, ubranej w bardziej przystępną formę dla szerszego grona odbiorców, jaką jest powieść. Obala wszystkie mity na temat prymitywności ludów pierwotnych z epoki kamienia, jako nie znających mowy dzikusów biegających w skórzanych przepaskach na biodrach. Sama spędziłam wiele czasu trawiąc poszczególne rozdziały, aby wyłowić z nich to, co najbardziej wartościowe.

 "Choćby i każdy z nas zapamiętał tyle, ile ziaren piasku zmieści się w dłoni - i tak nie zatrzymamy ich wszystkich."

Znajdziecie w tej powieści wiele, natomiast wydaje mi się, że nie jest to powieść dla wszystkich. Najbardziej dla ludzi ciekawych świata, wrażliwych na odczuwanie natury i czytających ze zrozumieniem. Natomiast jeśli szukacie śladów fantastyki, sztampowych rozwiązań fabularnych, wartkiej akcji czy łatwych dialogów to tutaj ich nie ma.

W dobie fascynacji czasami Wikingów i Słowian, powrót do czasów wcześniejszych jest o wiele ciekawszy ukazujący siłę życia wspólnie, niż epoki hołdujące pojedynczym bohaterom.

Po lekturze nasuwają mi się takie gorzkie wnioski, że być może gdybyśmy potrafili podchodzić z szacunkiem i korzystać z danej nam dawno wiedzy, dzisiaj strajki klimatyczne nie były by konieczne.

"Po tę to właśnie mądrość przychodzę! Dla niej to brodzę przez ciernie, dla niej broczę krwią, pragnąc, by i lud na piaskach w dole spojrzał ku porządkowi wieków, gdyż ten, który nazywany jednym z nas przyszedł i przeminął, nazbyt wiele serc zabrał ze sobą."


Dziękuję autorowi oraz wydawnictwu NOVAE RES za egzemplarz recenzencki.




"Oto wschodzi znad wód księżyc nowego roku! Oto zjawia się przed wami pierwszy z synów słońca! On, który równać się chciał z nim siłą; on, który zbiegł spod jego ręki, gdy dosięgła słusznie wszystkich pozostałych! Zbiegł znad brzegu - jak daleko zdołał jednak uciec? Wschodzi teraz przed nami dumny, wschodzi teraz przed nami pyszny - jakże jednak niewiele dni minie, nim na powrót pełny, pod ciosami słońca straci swoje ciało? Spójrzcie - oto jego rany. Oto te, zadane w sprawiedliwym gniewie nie goją się nigdy! Jakże szpecą jego jasne oblicze - to, które miało pozostać pięknym, które miało pozostać czystym! On, który porzucił swoich braci żyjących na niebie;  on, który porzucił swoich braci ginących pod wodami - w jakże wielkim smutku, w jakże wielkiej trwodze żyć musi samotny, w miejsce wiecznej radości wybrawszy ucieczkę, której nie ma końca!"


sobota, 3 listopada 2018

Tracey West - Mewtwo kontratakuje



Przyszła pora na coś nostalgicznego i wesołego. W związku  z rosnącą liczbą fanów Pokemon Go, same pokemony doczekały się drugiego życia. Ludzie będący dziećmi w końcówce lat 90 i początku 2000 (czyli ja) przeżywają swoje dzieciństwo na nowo dzięki nowej modzie na kolekcjonerstwo wszystkiego, co było modne w tamtych latach: My Little Pony, Sailor Moon, Saint Saiya, karteczki, Witch itp.

Na giełdzie ze starociami udało mi się znaleźć filmową powieść "Mewtwo kontratakuje". Co to jest za pozycja! Mówię wam! Jestem fanką Mewtwo i gram w Pokemon Go, więc czy mogło być coś lepszego niż artefakt z lat 90? Przy czytaniu jej bawiłam się naprawdę dobrze ale niestety już wiem czemu dostała tak słabe noty na lubimyczytać.

Po pierwsze na początku książki pojawia się słowniczek, który jest zupełnie nie potrzebny. Dokładnie te same zdania opisujące postać lub zdarzenie pojawiają się w książce. Idźmy dalej. Po drugie opisy Pokemonów i nazw geograficznych odnoszą się do naszego świata oraz jednocześnie pojawiają się też nazwy wymyślonego uniwersum.

"Pokemony wyglądają jak zwierzęta"
"... wygląda jak magiczny smok"

Uczyłem się pływać na Amazonce"
"As Ketchum, trener Pokemonów z Alabastii"

O tyle, o ile opisy pokemnów można przełknąć, bo jest to książka dla dzieci i ma mieć opisy do najprostszego zobrazowania sobie kolorowych stworków, to nazwy geograficzne, to już jest bug w powieści jakich mało. Chyba, że ja jestem durna i nie wiem gdzie leży Alabastia.

Droga autorko dlaczego tak? Widać tu dużą niekonsekwencję.

Czytając o potopie, który zniszczył prawie całe życie na "ziemi" z wyjątkiem kilku pokemnów, których łzy powołały do życia nowe, można wywnioskować, że jest to alternatywna wersja naszego świata z inną mapą krain oraz w której zamiast zwierząt występują pokemony. Więc pisanie, że "Squirtlle przypomina żółwia" oraz "Uczyłem się pływać na Amazonce" burzy całą, koncepcję nowo  poznanego świata. Kompletnie dezorientuje czytelnika.

Po trzecie bardzo irytującą rzeczą jest cały czas używanie imienia i nazwiska głównego bohatera.
Ash Ketchum! Wystarczyłoby samo imię. Nikt do nikogo w realnym świcie na co dzień nie woła imieniem i nazwiskiem. Co ciekawe poboczne postacie zostały przedstawione tylko z opisu a imieniem tylko jedna, a na końcu książki autorka używa już imion innych trenerów przez co nie do końca można się połapać kto jest kim.

Naprawdę mam ochotę sobie trochę po wmawiać, że książka jest dla małych dzieci i to wszystko jest po to, żeby lepiej zapamiętały pewne rzeczy ale jakoś nie umiem. Mimo wszytko wolę , żeby moje dziecko nie dostało raka i czytało dobrze napisane, z edytowane, przetłumaczone i wydane książki.

Poza błędami książka jest całkiem sympatyczna aczkolwiek największą zbrodnią popełnioną w tym wydaniu są ilustracje z filmu zamieszczone w połowie książki, które spoilerują jej zakończenie. To jest jedna z tych rzeczy z tamtych lat za którymi się nie tęskni. Za źle i niekonsekwentnie wydanymi książkami w wydawnictwie Egmont. Aż mój Mewtwo dostał downa.


Emma Woolf - Perfekcyjna - w pułapce anoreksji


W pułapce własnej głowy

Ta książka była dla mnie ciężką przygodą. Z jednej strony pomogła mi zrozumieć mechanizmy anoreksji a z drugiej strony uzmysłowiła mi, że są one podobne do innych chorób psychicznych. Polecam wszystkim osobom, które cierpią na bulimię, anoreksję, przeszły załamanie nerwowe lub mają depresję. Generalnie nieustanne próby dążenia do perfekcji są bolączką naszych czasów, które powodują te choroby. Jeśli ktoś myśli, że chodzi tylko o wygląd w przypadku anoreksji to jest w głębokim błędzie. Wszystko co o sobie myślimy, każda znaleziona niedoskonałość bierze się z przeżyć wewnętrznych. Kompleksy, chęć bycia ideałem, robienia kariery, bycia człowiekiem orkiestrą, chęć podobania się, spełniania cudzych oczekiwań, to wszystko są pułapki za które mnóstwo osób zapłaciło chorobą. Polecam również przeczytać osobom, które miały, bądź wciąż mają styczność z tymi chorobami i nie rozumieją czym one są uznając je za wymysły rozpuszczonych, leniwych, słabych młodych ludzi.

Jest to łatwo napisana ale ciężka w odbiorze przeżyć wewnętrznych lektura. Z jednej strony pozwala uzmysłowić sobie wiele rzeczy, wiele błędów, we własnym podejściu do wielu spraw i generalnie do życia, nakierowuje na odnalezienie przyczyny własnego cierpienia, a z drugiej optymistycznie potrafi odnaleźć nadzieję i natchnąć do walki o siebie samego. Na pewno nie jest to lektura obok której można przejść obojętnie.

Nie chcę się bardziej zagłębiać w opis i ocenę tej pozycji, gdyż nie bardzo jest tu co oceniać. Jest to życiorys kobiety przez lata cierpiącej na anoreksję, która postanowiła skończyć z chorobą. Książka została napisana w formie dziennika i w zasadzie jest autobiografią autorki.  Jest tu mnóstwo osobistych wynurzeń, opisów relacji z ludźmi, które w zasadzie zniszczyła choroba. Wzlotów jak i porażek, niespełnionych obietnic. Jest to osoba bardzo świadoma swojej choroby i swojego ja. Jeśli chodzi o język to autorka jest absolwentką Oxfordu i cały czas publikuje w mediach informacyjnych swoje artykuły, dzięki czemu opisy są bardzo szczere i plastyczne.

Melissa de la Cruz - Wyspa Potępionych


"Wyspa potępionych" to pierwsza część cyklu "Następcy" napisanego przez Melissę de la Cruz na zlecenie Disneya. Jest to historia czwórki dzieci Disneyowskich złoczyńców: Mal - córki Diaboliny, Evie - córki Złej królowej, Jay'a - syna Jaffara i Carlosa - syna Cruelli de Mon. Co ciekawe cykl składa się z 4 książek. 3 są autorstwa Cruz a jedna Josann McGibbon i Sary Parriot. Pierwszy tom to "Wyspa Potępionych", która ukazuje historię tego jak główni bohaterowie zostali przyjaciółmi. Potem mamy tom 1,5 jest to historia według scenariusza pierwszej filmowej części. Następnie mamy tom 2 "Powrót na Wyspę Potępionych" autorstwa Cruz, która jest zgodna z ekranizacją drugiej części. Na koniec tom 3  "Bunt na Wyspie Potępionych", który jest w trakcje kręcenia.

W "Wyspie Potępionych" zapoznajemy się ze światem stworzonym przez autorkę, który jak mi się wydaje jest kanoniczny. Dlaczego o tym piszę. Otóż w tej książce poznajemy cały świat disney'owskich bajek przedstawiony po pokonaniu złoczyńców, a wszystkie księżniczkowe królestwa zostały zjednoczone pod wodzą Bestii i nazwane Auradonem. Złoczyńcy zostali wygnani na Wyspę Potępionych gdzie nie ma magii, za pomocą nałożonego na wyspę klosza, dzięki czemu nie mogą nigdzie indziej siać zniszczenia i terroru.

Dla osób, które nie chcą czytać książki a interesuje ich to uniwersum napiszę streszczenie, w którym będą spoilery ale dotyczące prequela filmu więc w sumie są bez znaczenia.

Główną bohaterką serii jest Mal, córka Diaboliny, która w książce faktycznie jest małym diabłem we wróżkowej skórze, czego nie można powiedzieć o Mal z Filmu. W książce Mal boją się uczniowie jak i nauczyciele a posiadanie przyjaciela nie przystoi złoczyńcy, więc zazwyczaj jest to sługus na którego masz haka. Jest to postać, której większość występków ogranicza się do nastoletnich podłości. Jednak nie waha się zastraszyć dyrektora szkoły złoczyńców, którym jest Dr Facielier czy wrzucić Evie do szafy Cruelli pełnej wnyków na potencjalnych złodziei jej futer. W książce postacie są nieco inaczej zbudowane. Evie w porównaniu z Mal jest prawdziwą śliczną księżniczką, która marzy o księciu. Jay jest chłopakiem, który tak samo jak Mal chce się przypodobać rodzicielowi i gdy nadarzy się okazja żeby dopiąć swego zdradzi Mal. Mamy też Carlosa, który jest małym geniuszem i to za sprawą jego wynalazku zostaje wypalona dziura w kloszu nad Wyspą Potępionych, dzięki czemu budzą się mroczne moce. Część historii to wprowadzenie do świata i postaci. Diaval - wierny sługa kruk Diaboliny budzi się do życia razem z jej berłem i zamkiem. Czarownica nie zamierza jednak sama brudzić sobie rąk więc wysyła na misję odnalezienia berła swoją córkę, aby udowodniła Matce, ze jest tak samo zła. Mal  potrzebując sojuszników wtajemnicza Jaya, który chce berło dla ojca, Evie, która boi się Mal ponad wszystko dlatego, że jej mama nie zaprosiła mal na urodziny małej Evie przez co Diabolina skazała je na życie w odosobnieniu na Wyspie oraz Carlosowi, który tak jak Evie najzwyczajniej w świecie po prostu boi się Mal. Bohaterowie wyruszają na wyprawę chcąc spełnić cudze oczekiwania a przy okazji dowiadują się kilku ważnych rzeczy o sobie. W między czasie książę Ben prowadzi pertraktacje z magicznymi stworzeniami o wynagrodzenie za wykonywaną pracę, gdyż nie chcą jej już wykonywać za darmo. W przerwach między obowiązkami miewa sny o dziewczynie z zielonymi oczami i fioletowymi włosami.

A. L. Jackson - Solo dla niej (Muzyka Gwiazd tom 1)


Jestem fanką powieści erotycznych Olivii Cunning, więc szukając czegoś w podobnym guście na tę pozycję ostrzyłam sobie kły. Niestety spotkało mnie rozczarowanie. Książka nie jest zła jest po prostu miałka.

Ostatnio pojawiła się nowa moda na rozbijanie powieści romansowych na dwa tomy w całej serii, zupełnie niepotrzebne. Jest to trzecia książka wydawnictwa Amber wydana w ten sposób, co zagwarantowało skutek odwrotny do zamierzonego, czyli nie sięgnięcie po kolejny tom. Zamiast poznania się głównych bohaterów, romansu, scen erotycznych, ich obaw o świeży związek i wartkiej akcji wiodącej do pozytywnego zakończenia dostajemy to samo tylko w nieco bardziej harlequinowej wersji. Wydłużone opisy, dziwne naciągane sytuacje. Nie lubię takiego napięcia. Nudzi mnie ono niemożliwie. Na koniec kiedy myślisz, że wreszcie wydarzy się coś ciekawego autor Ci mówi, że to dopiero początek tych flaków z olejem, bo końcówka jest dosyć nieciekawa i nieprawdopodobna a to własnie z taką historią będziesz się użerał w kolejnym tomie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Początek był przyzwoity a im w las tym gorzej. Może to jest książka, która poruszy serca młodych samotnych matek, kelnerek, które muszą wybierać między romansem stulecia a dobrem swojego potomstwa. Nie zaliczam się do tej kategorii.

Kolejnym minusem wydają mi się główni bohaterowie. Postacie, które na początku mają potencjał, a potem stopniowo zostają spłycone do tego stopnia, że zaczynają się traktować przedmiotowo.

Chyba mam alergie na podobne wyciskacze łez. Jak widać jest cienka granica między dobrą powieścią erotyczną nawet czysto rozrywkowo-romansową a przy nudnawym romansidłem. W dodatku mam nadzieję, że autorka zdaje sobie sprawę, iż posługując się postacią matki kilku letniej dziewczynki trochę przesadziła najpierw próbując zrobić z niej nieodpowiedzialną matkę za sprawą opinii publicznej, a ostatecznie sama pcha tę postać na te tory.

Niestety na razie nie znalazłam godnego zastępstwa dla serii "Ich noce", bo wydawnictwo nie wydało ostatniego tomu związanego z Treyem, piątym członkiem zespołu. Prawdopodobnie dlatego , że pojawia się tam wątek homoseksualny. W zamian za to wydało dwa tomy zbiorów ślubnych opowiadań o bohaterach serii, które nie wnoszą nic dobrego. Niestety się rozczarowałam.

Miałam w swoich łapach trochę książek z serii erotyki wydanej prze Amber jak i serii Young Adult, które w ogóle uważam za totalną pomadę. Przyznam że poza powieściami erotycznymi o wampirach to te nie-fantasy są absolutnie nieczytalne.  Nie wiem czy to wina przekładu, czy po prostu te książki są tak kiepsko napisane. Dłużyzny w opisach, historia opisana w fabule, która wynosi 3 dni w świecie głównych bohaterów, okropny język a właściwie jego brak. Streszczenia i sprawozdania są ciekawiej napisane, bo są treściwe.

Pozostaje mi poszukać sobie nowych autorek, które piszą o podobnych tematach albo mieć nadzieję, że wydawnictwo Amber weźmie się w garść i wyda inne książki Cunning, albo powieści lepszych autorów. Droga autorko, która kryjesz się pod pseudonimem A. L. Jackson pisz swoje książki jak całość, wyjdzie im to na dobre. Historie będą mniej sztuczne.